• 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

Magurki, Gorce: 16.12.2018

Liberator, Magurki, narodziny Jaśka „Pułkownika” Juniora i niewiarygodny wyczyn naszego kierowcy Jurka, to tematy przewodnie ostatniej przedświątecznej wycieczki. Zaczęło się „wspaniale”. Jurek, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych, postanowił swoją VIP-klasą skrócić nam pieszą wędrówkę i podwieźć nas w głąb Doliny Jaszcze. Nam zrobił świetnie, ale sam znalazł się w sytuacji niemal bez wyjścia. Droga kręta i wąziutka, że ledwo osobówka się przeciśnie, 30 cm śniegu i brak kawałka placu do zawrócenia. Nic tylko siąść i płakać. Ale cuda się zdarzają i doświadczyliśmy tego dzisiaj. Na kilkunastu metrach kwadratowych, dzięki finezji Jurka i krzepie chłopów z PTT, dało się autokar niemal w miejscu nawrócić. Tak potrzebna w tej sytuacji krzepa, to efekt „suplementów diety”, jakie zaaplikował nam szczęśliwy dziadek. Po tych nieprzewidzianych emocjach, w pięknej zimowej scenerii ruszyliśmy na Pańską Przechybkę – miejsca katastrofy Liberatora, amerykańskiego bombowca o nazwie „California Rocket”, który w grudniu 1944 roku rozbił się na tej gorczańskiej przełęczy. Czym wyżej, tym piękniejsza zima. Wychodząc na wieżę na Magurkach mogliśmy nacieszyć oko widokami ośnieżonych gorczańskich wzgórz oraz tatrzańskich szczytów, lśniących w promieniach słońca. Nieopodal wieży, przy szałasie rozpaliliśmy małe ognisko na upieczenie kiełbasek. Po odpoczynku kontynuowaliśmy naszą wędrówkę ośmiokilometrową ścieżką przyrodniczą „Dolina Potoku Jaszcze”, na której rozmieszczonych jest 13 tablic informujących o florze, faunie i historii tych terenów. Była to niezwykle udana wycieczka, prowadzona przez Międzynarodowego Przewodnika Górskiego UIMLA – Gosię Przybylską. (ZS)