• 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

Salatyn, Niżne Tatry: 23.09.2019

Przewodnik wycieczki Asia Król i kierowca Andrzej sprawnie dowieźli nas w głąb Lupczańskiej Doliny do osady Żelezne. Nie było to takie proste, bo jest to miejsce, gdzie diabeł już chyba dawno powiedział dobranoc. Początkowo wędrowaliśmy lasem i nie widzieliśmy nic oprócz dorodnych prawdziwków. Dopiero po wyjściu na Raztocką Przełecz ukazał się nam w całej okazałości wyniosły Salatyn. Jego strome zbocza i urokliwe zielone polany przyozdobione wapiennymi skałkami były po prostu piękne. Na szczycie, który przy dobrej pogodzie oferuje rozległe widoki, mocno wiało, więc na odpoczynek zaszyliśmy się w niecce tuż pod nim. Druga część trasy przez Upłazy i Bohunowo do Ludrowej miejscami bardzo widokowa, jednak usłana licznymi wiatrołomami. Strome zejścia po mokrym i śliskim podłożu sprawiły, że kilka kobiet „upadło”. Jednak szybko się podniosły, co świadczy o ich mocnym charakterze. W Ludrowej wstąpiliśmy jeszcze do miejscowej gospody na degustację narodowego napoju Słowaków – kofoli, i pospiesznie pędziliśmy na mecz ostatniej szansy naszych siatkarzy. (ZS)