• 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

Granaty, Tatry: 12.08.2018

Słowo „granaty” kojarzy mi się z czymś groźnym i niebezpiecznym. Pewno to pozostałość po służbie wojskowej, gdzie uczulano młodych żołnierzy, że z granatami należy obchodzić się ostrożnie i odpowiedzialnie, gdyż można zrobić krzywdę nie tylko przeciwnikowi, ale i sobie. Podobnie postąpiła przewodnik Asia Król przypominając uczestnikom wycieczki na tatrzańskie Granaty o ostrożności, rozwadze i pełnej koncentracji podczas przejścia ich grani. Na Halę Gąsienicową dotarliśmy tradycyjną drogą z Kuźnic przez Boczań i Przełęcz między Kopami. W Murowańcu krótki odpoczynek i ruszamy dalej do Czarnego Stawu, skąd czeka nas mozolna i stroma wspinaczka na Skrajny Granat. Po drodze widzimy grupę taterników doskonalących swoje umiejętności na ściankach wspinaczkowych Wierchu pod Fajki. Czym wyżej, tym bardziej jesteśmy zauroczeni tatrzańskimi panoramami . Przy cudownej pogodzie podziwiamy dostojnego Kościelca, mroczne ściany Kozich Wierchów, Kasprowy i Giewont, a także Zmarzły i Czarny Staw. Po dotarciu na Skrajny Granat doszły jeszcze widoki na uroczą Dolinę Pięciu Stawów i jej otoczenie. Ekscytujące i pełne wrażeń przejście 300. metrowej grani od Skrajnego po Zadni Granat, dzięki znakomitej pogodzie, nie nastręczyło większych trudności, a zastosowanie się do zaleceń przewodnika uczyniło je bezpiecznym. Jedynym utrudnieniem był spory ruch na szlaku. Przy zejściu do Koziej Dolinki byliśmy świadkami akcji ratowniczej na wspomnianym Wierchu pod Fajki. Jeden z grupy taterników, których widzieliśmy wychodząc w górę, uległ wypadkowi. Gdy my zachwycaliśmy się Tatrami Asia Jurasović wybrała rowerowy wypad z Nowego Targu do Trzciany na słowackiej Orawie, gdzie, podobnie jak my w górach, znalazła spokój i wytchnienie na łonie natury wśród malowniczych pól, zielonych wzgórz i lasów Orawy i Podhala (ZS)