• 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

Goryczkowe, Tatry Zachodnie: 15.07.2018

Jedni mówili, że pogoda ma być w kratkę – na przemian słońce i deszcz, inni, że nie będzie padać, a wszyscy opierali swoje stanowisko na profesjonalnych prognozach z internetowych serwisów pogodowych, bądź też na równie „profesjonalnych” słowach pogodynki po wieczornych „Wiadomościach”. Wyruszyliśmy z Kuźnic przez Myślenickie Turnie i po niespełna trzech godzinach stanęliśmy na szczycie Kasprowego Wierchu. Tam temperatura 7 stopni C, szczyt spowity gęstymi chmurami i porywisty wiatr. Gdy weszliśmy na grań Goryczkowych wiatr niemal powalał z nóg, a widoczność ograniczała się do kilkudziesięciu metrów i nikt nie przypuszczał, że nadejdzie lepszy czas. Nadszedł, i to w najbardziej odpowiednim momencie. Chmury odpłynęły, wyszło słońce i mogliśmy w pełnej krasie podziwiać piękną grań Goryczkowych, pobliski Giewont oraz inne tatrzańskie szczyty. Z Przełęczy pod Kopą Kondracką schodzimy do widocznego z oddali schroniska na Hali Kondratowej i dalej przez Kalatówki do Kuźnic. Do ramowego programu wycieczki część osób jeszcze coś dołożyła. Ci, którym ambicja nie pozwoliła wrócić z Tatr bez zaliczenia dwutysięcznika weszli na Beskid, a indywidualista Mirek dodatkowo na Giewont i Kopę Kondracką. Mimo, że już na wstępie wycieczki przewodnik Gosia Przybylska zarządziła dyscyplinę czasową, nie udało nam się zdążyć na finał mundialu. Na szczęście mieliśmy swojego korespondenta, który z domowego studia w Mostkach drogą telefoniczną na bieżąco relacjonował nam jego przebieg. Oczywiście trzymaliśmy kciuki za Chorwację. Nie udało się, jednak Stjepan może być dumny ze swoich rodaków. (ZS)