• 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

Spalona, Tatry Zachodnie: 8.07.2018

Już na początku wycieczki przewodnik Asia Król zareklamowała ją jako lekkie przetarcie przed wakacyjnymi wyprawami w Tatry Wysokie. W istocie tak było, co potwierdzili zgodnie wszyscy uczestnicy wycieczki na jej zakończenie. Bo cóż to jest przejść 26 km w 11 godzin przy sumie przewyższeń ponad 1700 metrów i zdobyć przy tym trzy, a niektórzy cztery dwutysięczniki. Tylko jeden z uczestników marudził całą drogę jak stara baba. Wyruszyliśmy z Bobrowieckiego Wapiennika Doliną Jałowiecką, a następnie Doliną Parzychwost wspięliśmy się na Banikowską Przełęcz. Końcowy odcinek tego niebieskiego szlaku przez Zawraty należy do najbardziej stromych w całych Tatrach. Samo przejście krótką, trzykilometrową Doliną Parzychwost to 1178 metrów przewyższenia. Na grani Tatr Zachodnich przy pięknej słonecznej pogodzie i znakomitej widoczności zdobywamy Pachoła, Spaloną i Mały Salatyn, a spora część grupy także Banówkę. Sławka Głąbowskiego, mającego niemal trzyletni rozbrat z wycieczkami PTT, bardziej interesowały mniejsze, ale niemniej urokliwe szczyty. Wspinał się samotnie Doliną Bobrowiecką by zdobyć Brestową, a do grupy dołączył na Małym Salatynie. Zejście Doliną Głęboką, podobnie jak wyjście, to też był „lajcik”. Dolina Parzychwost i Dolina Głęboka należą do najrzadziej uczęszczanych w całych Tatrach. Ale takie jest PTT, nie ogranicza się tylko do chodzenia tam gdzie wszyscy. Przewodnikiem zabezpieczającym tyły był Wojtek Szarota, który w Tatrach szlifuje formę przed wyprawą na Kazbek. (ZS)