• 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

Wielki Chocz: 18.06.2018

Wraz z nadejściem sezonu letniego zaczynamy wędrować po „poważniejszych” górach . Do takich z pewnością należy Wielki Chocz, i to nie tylko z powodu przymiotnika w nazwie. Wędrując z Wołoskiej Dębowej, ze słynną Karczmą Janosika, pokonaliśmy 1000 m przewyższenia, a to już nie przelewki. Szlak niemal cały czas prowadził lasem. Dopiero w połowie drogi, po dotarciu na Średnią Polanę, zobaczyliśmy zalążek tego, co ukazało się naszym oczom na szczycie, z którego roztacza się wspaniały widok na większość gór Słowacji, w tym Tatry, Niżne Tatry, Wielką i Małą Fatrę. W zazwyczaj spokojnej i wyciszonej Słowacji tym razem wiele się działo. W Wołoskiej Dębowej byliśmy świadkami paradnego przemarszu przez wieś zastępów straży pożarnych, a po zejściu do miejscowości Łączki trafiliśmy na festyn myśliwski. Wspólnie z nami, dokładnie tą samą trasą, wędrowała liczna grupa turystów z Jastrzębia Zdroju. Co rusz się spotykaliśmy i nawzajem wymijaliśmy, a na szczycie, dzięki wodzirejskim talentom Mirka, doszło do nieco głębszej integracji. W czasie, gdy piechurzy pod przewodnictwem Asi Król pokonywali trzynastokilometrową trasę, Asia i Stjepan podziwiali Wielkiego Chocza z perspektywy tras rowerowych w okolicach Rużomberka, zwiedzając przy tym wiele ciekawych miejsc. (ZS)