• 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

Czupel, Hrobacza Łąka, Żar - Beskid Mały: 7-8.04.2018

Wspólna wyprawa dorosłych i dzieci ze Szkolnego Koła w Łabowej w Beskid Mały dostarczyła tylu wrażeń, że można by obdzielić nimi kilka wycieczek. Zanim na dobre wyruszyliśmy z Nowego Sącza już było ciekawie. Autobus Jurka podjechał pod MOK, a tu konsternacja – cały tył, łącznie z galerią, zajęty przez dzieci, które wsiadały w Łabowej. Wyrośnięta młodzież, która zazwyczaj okupuje tylne rewiry autokaru, chcąc nie chcąc, musiała grzecznie usiąść z przodu. Miny mieli nietęgie, ale szybko się zaaklimatyzowali na nietypowych dla siebie miejscach. Nieco później zrobiło się mniej zabawnie, ponieważ rozchorowała się nam Pani Przewodnik. Nasza troska o Nią nie ograniczyła się tylko do współczucia. Podjęliśmy skuteczną próbę leczenia przy wykorzystaniu medykamentów z osobistych apteczek, które każdy zapobiegliwy turysta powinien mieć w swoim plecaku. Wieczorem już nam wyzdrowiała. Niestety drugiego dnia w podobnej sytuacji okazaliśmy się bezsilni i musieliśmy skorzystać z pomocy śląskiej służby zdrowia, ściągając karetkę pogotowia na szczyt góry Żar. Jeden z uczestników wycieczki trafił do żywieckiego szpitala, ale wszystko dobrze się skończyło. Turystyczne priorytety były różne. Dla młodszej grupy pod przewodnictwem Asi Król głównym celem było zdobycie najwyższego szczytu Beskidu Małego, wymaganego do Korony Polskich Beskidów. Dokonali tego w sobotę wędrując z Przełęczy Przegibek na Magurkę Wilkowicką, Czupel do Międzybrodzia Bialskiego. Druga grupa, gdzie średnia wieku była troszkę wyższa, pod przewodnictwem Władka Łoboza przeszła część Małego Szlaku Beskidzkiego. Pierwszego dnia pokonali odcinek ze Straconki przez Hrobaczą Łąkę do Żarnówki, a w niedzielę już obie grupy razem przeszły z Żarnówki przez Żar do Przełęczy Kocierskiej. Trzeba podkreślić znakomitą atmosferę na wycieczce i w autokarze, którą tworzyły dzieci swoim śpiewem. Starszyzna próbowała im dorównać, ale mizernie to wypadło, mizernie! (ZS)