• 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

Bukovel, Dragobrat - Ukraina: 16-20.02.2018

    Jak co roku i tym razem, wyjazd narciarski PTT pod kierownictwem Roberta Biernackiego cieszył się ogromnym zainteresowaniem. Po raz pierwszy gościliśmy na Ukrainie. Oprócz narciarzy zjazdowych, w wyjeździe uczestniczyli również narciarze skiturowi prowadzeni przez Stanisława Papciaka, narciarze biegowi prowadzeni przez Pawła Koguta, oraz grupa piesza pod przewodnictwem Krzyśka Jankowskiego.
    Zanim jednak dotarliśmy do naszej bazy noclegowej w Worochcie na granicy Gorganów, Czarnochory i Gór Pokucko- Bukowińskich, zaliczyliśmy nieplanowany, krótki, ale jakże sympatyczny pobyt we Lwowie. Tu ukłony dla Roberta Cempy, który zechciał podzielić się swoją ogromną wiedzą na temat tego wspaniałego,niegdyś polskiego miasta-stolicy Galicji. Stało się tak ze względu na długie oczekiwanie na przejściu granicznym i czasowy brak możliwości dotarcia tego dnia na stoki narciarskie. W hotelu jesteśmy o zmroku. Zakwaterowanie, kolacja, krótka odprawa i do spania.
    Drugiego dnia pogoda nie rozpieszcza. Grupa skiturowa i biegowa obiera sobie za cel stację narciarską Dragobrat w Paśmie Świdowca na Zakarpaciu z najwyższym szczytem Bliźnicą (1881m n.p.m.) , zjazdowcy szusują w stacji narciarskiej Bukovel w Gorganach Wschodnich, a grupa piesza zdobywa Małego Gorgana (1593m n.p.m.) w masywie Siniaka. Wieczorem kolacja, sauna i zasłużony odpoczynek po pełnym wrażeń dniu.
    Poniedziałek, mroźny poranek. Zapowiada się piękna pogoda. Skiturowcy i Robertem Cempa wyjeżdżają do Zroślaka skąd z powodzeniem atakują najwyższy szczyt Czarnohory-Howerlę (2061m n.p.m.). Grupa narciarzy biegowych wychodzi z Worochty na Połoninę Łabieską (1460m n.p.m.) pod Kukułem, na dawnej granicy II Rzeczypospolitej i Czechosłowacji. Zjazdowcy na zmianę zaliczają Bragobrat, a grupa piesza szczytuje na Bliźnicy. Przy wspaniałej pogodzie wszystkie ekipy „widziały się nawzajem” choć każdą z nich dzielił „kawał drogi”. Ten dzień był jak na zamówienie i po stokroć wynagrodził niepogodę dnia poprzedniego. Opowiadań o tym co i jak nie było końca.
    Ostatni dzień wycieczki wszyscy spędziliśmy w Bukoveku i okolicy. Każdy na swój sposób. Utworzyła się nawet kolejna, nieoficjalna grupa - basenowa. Po obiedzie wyjeżdżamy w drogę powrotną po dawnych terenach II Rzeczypospolitej . Przez Jaremcze, Stanisławów, Stryj, Drohobycz, Sambor dojeżdżamy do granicy Ukrainy. To była długa droga, podczas której wszyscy mogli się przekonać o mankamentach tamtejszej infrastruktury drogowej. Jeszcze tylko granica i jesteśmy „u siebie”. W tej sytuacji należą się szczególne podziękowania dla naszego kierowcy Mateusza i Firmy „Rycho”, która zapewniła nam transport w bardzo komfortowych warunkach. Ktoś zapyta: „Po co tyle jechać? Nie lepiej na miejscu?”.Powiem, krótko: „Zapraszam za rok, na kolejny wyjazd na narty z PTT, a odpowiedź przyjdzie sama”. (KJ)