• 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

Radziejowa na krechę, Beskid Sądecki: 11.02.2018

Tradycyjne wyjście - Radziejowa na krechę 2018, w pierwszych rocznicach nazywane „szlakiem jeleni” jest już na nami. W mroźny niedzielny poranek spotkaliśmy się aby w dziewiętnastą rocznicę złożenia przysięgi przewodnickiej wyjść poza szlakami na szczyt Beskidu Sądeckiego. Po małych zawirowaniach logistycznych z brakiem wolnych miejsc w autokarze dla osób które, przyszły bez wcześniejszych zapisów (pan kierowca zapowiedział, że nie zabiera więcej osób niż miejsc siedzących) i ustaleniu indywidualnych dojazdów do miejsca wymarszu, przejechaliśmy przez Nowy Sącz – Doliną Dunajca do Szczawnicy i Jaworek, skąd przez dawną wieś Czarna Woda dojechaliśmy do miejsca parkingowego. Na miejscu czekały na nas grupy, które dotarły indywidualnie z N. Sącza i z… Krakowa, która pobudkę miała o 4:00.

Na miejscu bardzo miłe spotkanie z panem Andrzejem - góralem z Jaworek, który wybierał się na XXXV Zawody Narciarskie o Puchar przechodni Związek Podhalan. Ubrany w ciuchy białe, sweter biały z piękną mosiężną spinką góralska zwaną parzenicą i piękne góralskie spodnie czyli tzw. portki obcisłe, z dwoma przyporami… (na co szczególną uwagę zwracały Panie) z opiętymi nogawicami nad kostką i czerwonym wełnianym pomponem, zwanym kistką.

Stąd ścieżką nad potokiem Czarna Woda i żlebikiem wypełnionym wodą trawers w kierunku na Radziejową. Opuszczając żlebik jak na Beskidy i krechę przystało zrobiło się bardzo stromo, bardzo! Niestety nie obyło się bez osunięć i upadków. Jedna z uczestniczek wycieczki, biorąca udział po raz pierwszy w takim wyjściu, z powodu kontuzji, pod opieką dwojga uczestników musiała zawrócić. Na szczęście (!) nic poważnego się nie stało, ale siniaki i stłuczenia jeszcze długo będą przypominać to zimowe wejście. Przedzierając się przez zimowe Beskidy pomimo wysiłku i zmęczenia, chłoniemy mistykę Beskidów, nienaruszonego śniegu na świerkach, lodowe bajeczne kryształy na konarach, a wychodzące słoneczko wyciska uśmiech i radość na twarzach uczestników krechy.

Po 2.5 godzinach jesteśmy na Radziejowej, szybko, bardzo szybko. Na szczycie Prezes Władek Łoboz wręcza Ewie i Wiesiowi Ciarach srebrną i brązową odznakę GOT PTT. Gratulacje od uczestników. W tym czasie na szczyt dociera grupa, która wyszła z Rytra prowadzona przez Pawła Grońskiego. Ponieważ spada temperatura i robi się zimno, decydujemy się nie czekać na idącą od Banisk grupę prowadzoną przez Piotra Pawlikowskiego i Pawła Kiełbasę. Łyk ciepłej herbaty i schodzimy przez Długą przełęcz – trawers Złomistego Wierchu południowy i na krechę przez Młaki Kotelnicze, mijając Mokrą i Świniarki Wyżne. Jesteśmy nad potokiem Czarna Woda, gdzie rozpalamy ognisko i tu niespodzianka! Ewa i Wiesiek serwują pierogi „byczki” z patelni, którą „targali” w plecaku na Radziejową. Smakowało bardzo! Dalej wzdłuż potoku, a właściwie w wodzie potoku... Czarna Woda dochodzimy do drogi i parkingu, a tu z dyplomem i medalem czeka pan Andrzej. Okazało się, że zdobył II miejsce w slalomie! Gratulacje i jedziemy do karczmy w Jaworkach, gdzie grzaniec gaździny smakuje wybornie.

W wyjściu brali udział członkowie, sympatycy i przewodnicy PTT. W imieniu Przewodników gratulacje dla wszystkich uczestników za wytrwałość. Podziękowania za atmosferę, uśmiech i razem spędzony czas. Szczególne podziękowania dla Marcina Dudzika za pomoc w sprowadzeniu w dolinę poszkodowanej uczestniczki, dla Pawła Dulaka za „ubijanie” śniegu i Władka Łoboza -przewodnika zamykającego, za opiekę nad „tyłami”, wsparcie i zamykanie grupy. Po ścieżkach Beskidów wodzili przewodnicy: Iwonka Kowalczyk -Tudaj i Jerzy Gałda. (JG)