• 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

Wierchomla, Beskid Sądecki: 24.01.2018

Tym razem nie po szynach, ale po asfalcie poruszamy się Doliną Popradu dojeżdżając do Wierchomli. Rejestracje samochodowe wskazują, że znany ośrodek sportów zimowych opanowany jest przez stolicę. Nas interesuje przyroda, nie motoryzacja a więc wyruszamy na ośnieżoną drogę w kierunku Bacówki. Siła KSE jest tak duża, że nawet niewyleczone gardło jednej z naszych koleżanek nie było przeszkodą, aby pojawić się w grupie przyjaciół. Przy drodze wiele oznakowanych stosów drewna bukowego i świerkowego. Rozkładamy się w pustej sali Bacówki nad Wierchomlą. Ciepło i rozgrzewająca herbatka to preludium do kolęd i pastorałek. Chwilę później pojawia się nasz przewodnik z poprzedniej środy – Staszek Fidowicz. I tu daje znać o sobie obecność ludzi z Warszawy, bowiem pojawiają się trzy panie z nartami biegowymi, które momentalnie wczuły się w klimat sali. Z kolei Leszek przynajmniej przez chwilę mógł się poczuć jako dziadek uroczego bobaska. W taki sposób grupa ponad czterdziestu osób relaksowała się w czystym górskim powietrzu. Rozchodzimy się w dwu kierunkach: Wierchomla i Szczawnik. (WLZ)