• 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

KSE: Kicarz, Beskid Sądecki: 18.02.2018

Hura jedziemy pociągiem tak zareagowali seniorzy na wiadomość o środku komunikacji najbliższej wycieczki - przynajmniej tak jak by to był „Orient Express” lub jakiś fragment kolei transsyberyjskiej, a to tylko regionalny skład relacji „Tarnów – Piwniczna”. Na tę wyjątkową sytuację zareagował nawet Prezes Honorowy naszego Oddziału Maciej Zaremba, który pojawił się na dworcu PKP z licznymi egzemplarzami nowego wydania Beskidu. Nasza czterdziestoosobowa grupa to jedynymi pasażerowie tego składu. Trasa wszystkim doskonale znana, ale jakże inne widoki z wagonu kolejowego w porównaniu z tymi z autokarów. W Piwnicznej oczekuje na nas przewodnik Staszek Fidowicz - doskonały znawca tych terenów. Korzystamy ze szlaków gminnych (czerwonego i niebieskiego) prowadzących na Kicarz. Staszek informuje nas o zakresie prac przy tworzonej z dużymi oporami z różnych stron wyciągów i trasie narciarskiej. Chwilowo pod wieżą telewizyjną niebieskie niebo zasnuwa groźna, ciemna chmura, która jednak dość szybko nas opuszcza. Przy ognisku do grupy znanych piosenkarek dołącza Czesław, który obok śpiewu zaimponował oryginalnymi tekstami w języku rosyjskim. Idziemy granią z lewej Piwniczna, po prawej Łomnica z górującą nad nią Parchowatką. W kaplicy na Buczniku poza kolędami Basia uraczyła nas rozbudowaną wersją życzeń noworocznych. Przed pijalnią wita nas akordeonista w stroju czarnych górali nadpopradzkich wygrywający kolędy na heligonce. Jeszcze tylko degustacja potraw regionalnych i powrót do domu. (WLZ)